Taki Kraków na lotnisko.
piÄ tek, WrzesieĹ 21st, 2007Mój wujek od dziesięciu lat mieszka w Niemczech. Stara się jednak wpadać do nas od czasu do czasu, przeciętnie raz na dwa-trzy miesiące. Przywozi wtedy ze sobą różne rzeczy zakupione w niemieckich sklepach, na ogół jakieś wydawnictwa płytowe, niemieckie piwo, książki, gry. Nie jest tego dużo, raczej symbolicznie po jednej-dwie sztuki, ale i tak uważam, że to bardzo miłe z jego strony.
Ostatnio gdy do nas przyjechał obchodziłam urodziny. Wiedziałam, że pamiętał, bo od progu ujrzałam wielki bukiet kwiatów a za nim schowaną radosną twarz Juliana. Przytulił mnie a zza pleców wyciągnął kolekcję płyt z muzyką Barryego Whitea. Kurcze, skąd on wiedział, że o tym marzyłam? Musiałam mu najwidoczniej kiedyś powiedzieć, że lubię tego muzyka, ale skoro ja sama zapomniałam jak on mógł zapamiętać?
Spędziliśmy popołudnie przy domowym obiadku, tradycyjnych rozmowach o polityce – cóż, w większości polskich domów tego nie brakuje, ploteczkach, wymianach informacji odnośnie rozwijania się Kassel i Krakowa. Było bardzo przyjemnie.
Rano wujek spakował się i zamówiłam taxi Kraków lotnisko. Do taksówki wsiedliśmy razem, po drodze jeszcze dużo rozmawialiśmy a na lotnisku zdążyliśmy wypić po kawie przed wujka odlotem. Czekam do następnej jego wizyty i mam nadzieję, że w Niemczech będzie mu się nadal szczęściło jak dotychczas.