Odzież reklamowa w gazetach – brak indywidualizmu na ulicach
Kupiłam ostatnio Claudię. Nie ze względu na dołączany do niej szalik, lecz po to by poczytać sobie gazetę. Szalik był dodatkiem – takim jakich dziesiątki dołączane są ostatnio do wszelkiego rodzaju czasopism. Odzież reklamowa jest bowiem ostatnio najpopularniejszym rodzajem wrzutki do gazety. Poczucie uzyskania wartości dodanej przy zakupie gazety, przysłania klientom sensowność płacenia wyższej ceny za czasopismo, które zawiera tak naprawdę nie potrzebny dodatek. Rzadko kiedy bowiem, odzież reklamowa dołączana do gazet jest wysokiej jakości. Najczęściej są to tanie produkty made in china, które kupowane przez wydawnictwo hurtowo za grosze, mogę z niesamowity sposób podnieść wyniki sprzedaży. Efekt tych dodatków możemy potem obserwować na ulicach. Dziesiątki kobiet w takich samych czapeczkach i szalikach, ściskające w ręku takie same torebki i noszące na ręku takie same bransoletki. Wszystkie, uzyskane dzięki dodatkom do gazet. Popularność jaką uzyskuje odzież reklamowa w Polsce, powoduje zanik indywidualizmu na ulicach. Zagadką pozostanie dla mnie, jakie mechanizmy powodują u kobiet ten owczy pęd do zakupu kolejnego miesięcznika z kolejną czapeczką, a potem radosnego się z nią obnoszenia, wśród kobiet przyodzianych w kolejne, gazetowe, elementy odzieżowe.